Hardość i wytrzymałość we krwi
Coroczny terenowy wyścig zwany Rajdem Dakar rozgrywany jest ciężkich warunkach, nieporównanie gorszych niż rajdy odbywające się na powierzchniach płaskich. Startując w Rajdzie Dakar, trzeba być przygotowanym na niemałe wyzwanie. Rajdowcy muszą przebrnąć przez tereny pustynne, pokonując dziennie kilkaset kilometrów.

Ekstremalne warunki i trudy ciężkiej trasy do pokonania na pewno nie są przez wszystkich do przejścia. Adrenalinę związaną z wyścigiem trzeba lubić. Biorący udział w Rajdzie zawodnicy wiedzą, na co się piszą. Trzeba mieć naprawdę mocny charakter, by przebrnąć przez wyścig.
Podczas ubiegłorocznego Rajdu Dakar młody polski rajdowiec wykazał się szczególną charyzmą i wytrzymałością. Dwudziestosześcioletni Jakub Przygoński pokonał gigantyczną trasę z poważnie uszkodzonym palcem. Pięć tysięcy kilometrów nie było dla niego przeszkodą, by uzyskać bardzo dobry wynik w wyścigu. Ból nie stał się dla zawodnika barierą do zdobycia aż ósmego miejsca!
W czasie wyścigu, który zaczął się w Buenos Aires, polski motocyklista w ósmym etapie trasy upadł przy dużej szybkości jazdy. Zawodnik poczuł przerażający ból we wskazującym palcu u lewej dłoni. Pomimo doznanego urazu, nie przerwał ani na moment wyścigu, podnosząc się szybko i niestrudzenie pędząc dalej. Pomimo że do końca zawodów było jeszcze siedem etapów i przy tym do pokonania ponad 5 tysięcy kilometrów, rajdowiec zrezygnował całkowicie ze skorzystania z opieki medycznej i jechał aż do końca z nabrzmiałym i coraz bardziej opuchniętym palcem. Przenikliwy ból towarzyszył mu każdego dnia, kiedy toczył walkę z trasą. Przez schorzenie trudno było mu trzymać kierownicę. Jednak chęć zwycięstwa, zapach adrenaliny i pokusa pokonania rywali kazała mu zapomnieć o dolegającym cierpieniu. Pociąg do rywalizacji wygrał z bolączką i motocyklista nie dał za wygraną.
Jakub Przygoński jest rajdowcem, który podczas Dakaru 2010 uplasował się na najlepszej pozycji, biorąc pod uwagę osiągnięcia polskich sportowców biorących udział w historii Rajdu Dakar. Przebił nawet Marka Dąbrowskiego, który przed laty zajął dziewiąte miejsce. Równie ciekawym aspektem jest fakt, że młody motocyklista startował w rajdzie dopiero drugi raz z rzędu, a już może poszczycić się takim osiągnięciem. Jego postawa jest swoistym dowodem na to, że jeśli się czegoś bardzo pragnie, można to osiągnąć, pomimo przeciwności losu.











0 Komentarzy
Bądź pierwszy, dodaj swój komentarz.